niedziela, 2 listopada 2014

Life update.

Cześć Wam :)
Piszę do Was po ponad dwu tygodniowej przerwie, było to spowodowane tym, że w ostatnim tygodniu skończył mi się limit internetu i byłem odcięty od bloga na ten czas. Prawdopodobnie niedługo się to zmieni, bo mam mieć założony nowy internet, już bez żadnych limitów. Na razie nie mam konkretnego pomysłu na notkę, więc zrobiłem takie podsumowanie tego co działo się u mnie w ciągu mojej nie obecności tutaj. A więc, w poprzednią środę obudziłem się w nocy z gorączką 38 stopni, tak strasznie się czułem, że nie mogłem podnieść się z łóżka, nie poszedłbym do szkoły, ale miałem w ten dzień dwa ważne sprawdziany i nie chciałem tego odkładać na później. W szkole jakoś przetrwałem, a potem pojechałem jeszcze uczyć koleżankę z klasy matematyki i wróciłem na wieczór do domu, oczywiście ledwo żyłem, bo znowu gorączka mi skoczyła. Kolejne dni do wczoraj były podobne gorączka mi już przeszła, został mi ostry ból gardła i kaszel. Halloween minął w mgnieniu oka, myślałem, że spędzę go na zrobieniu sobie jakiejś rany czy czegoś w ty stylu na twarzy, ale niestety tak nie było, tylko w telewizji coś tam zobaczyłem na ten temat, a poza ty nic. Wczoraj jak każdy pojechałem z rodziną na cmentarze, objeździliśmy całą rodzinę i wróciliśmy wieczorem. W pobliżu mojego domu znajduje się mały cmentarz, na który zawsze w ten dzień chodzimy zapalić znicz i chwilę posiedzieć. Ogólnie mówiąc to święto jest ok, tylko najbardziej nie lubię tych spotkań rodzinnych, jak wszyscy się śmieją, wspominają i żartują z tego samego jak co roku, a ja niestety muszę siedzieć i wysłuchiwać tego z oczekiwaniem na odjazd do domu.
Niestety nie mam dla Was zdjęć mojego autorstwa, tylko inspiracje nawiązujące do obecnej sytuacji, ale mam nadzieję, że postaram się zrobić własne do następnej notki, ponieważ przyjedzie koleżanka na sesje, więc może coś dodam :)
Trzymajcie się, cześć.
 
 
. | via Tumblr
 
 Amsterdam Photography, Bike Art, Blue Black Night, Bridge Lights, Dre…
 
 Halloween